Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą black. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 lutego 2015

.:: Złamany pazurek impulsem do działania ::.

Ja już wspomniałam we wcześniejszym wpisie ta przykra sytuacja nie ominęła także mnie. 5 tygodni zapuszczania i trach. Nie powiem, obawiałam się tego gdyż nigdy dotąd nie miałam tak długich paznokci a do mocnych one nie należą. W sumie to i tak ładnie się złamał- idealnie równo. Zdjęcie zrobione po dwóch muśnięciach pilnikiem. Wyglądało to tak:



Tuż przed tym jak się złamał nawet przemknęło mi przez myśl, że może czas je skrócić. Co ciekawe po złamaniu nagle odmieniło mi się :D
A że miałam zestaw startowy do robienia żelowych paznokci na tipsie firmy AllePaznokcie... (Od TATUSIA na urodziny dostałam! Jeszcze raz dziękuję! :*) Czekał i się doczekał. 
Nie powiem, miałam małe kłopoty, dodatkowo to była prawa ręka a tipsy miałam bez kieszonki i nie bardzo wiedziałam co z takimi się robi ale udało się! Efekt:


I tu wyszedł mój brak obeznania i doświadczenia. Widać, że nie najlepiej dobrałam tipsa- był lekko za szeroki. I tak byłam z siebie dumna :D Z tej radości udekorowałam jeszcze paznokcie, pomimo bardzo późnej pory i zmęczenia (to zdjęcie robiłam o ok 23:00 ;P)

Skończyło się na:




Tamtego wieczoru szłam spać meeega zmęczona i mega szczęśliwa :)



Golden Rose Rich Color 35 
Golden Rose Color Expert 61
Anny 955 super gloss gel

sobota, 12 lipca 2014

.:: Matowe! Czyli jak odkryłam fajny Top Coat ::.

Oj nie mogłam zebrać się do napisania postu- jestem bardzo podekscytowana nowymi ozdobami. Jednak obiecałam (na FB >>pazurkoweprzygody<<) a obietnic należy dotrzymywać :D
Dzisiaj nie przedstawię jeszcze tego co zrobiłam wczoraj bo ciekawi mnie ile cyrkonie wytrzymają na paznokciach, poza tym matowe paznokcie czekały dość długo na swój dzień :)

Nie pamiętam kiedy matowe paznokcie stały się hitem- nie zwróciłam na to uwagi, gdyż zdobienie paznokci nie wciągnęło mnie tak jak teraz. Moje pierwsze odczucia nie były jednak pozytywne. Zawsze uważałam, że pomalowane paznokcie mają się błyszczeć i efekt matowy wcale mnie nie przekonywał. Dodatkowo wtedy oznaczało to kupno oddzielnych i drogich lakierów w ulubionym kolorze co skutecznie mnie zniechęciło. Jakie było moje zdziwienie, kiedy kilka miesięcy temu, buszując z przyjaciółką po Rossmannie natknęłam się na produkt Lovley- MATTE Top Coat. Ciekawość i niska cena produktu sprawiły, że po chwili już zmierzałam z nim do kasy ;)
Wiecie co? Spodobały mi się takie paznokcie!
Top Coat jest ciekawy. Nieco zmienia kolor lakieru co może być plusem i minusem. Z tych dzisiaj prezentowanych większość już gościła na blogu.





Od lewej:
Eveline mini Max nr 605,
Essence Colour & Go nr 118 little miss sunrise,
Rimmel 60 seconds by Rita Ora nr 703 white hot love,
Rimmel 60 seconds by Rita Ora nr 403 oragasm,
Rimmel 60 seconds nr 850 aye, aye, sailor

Wcześniej zrobiłam sobie też próbę innych odcieni na tipsach

przed zmatowieniem:


po:


Efekt może nie trzyma się długo (ponoć tak się dzieje też z drogimi, matowymi lakierami) ale uważam, że warto. Zwłaszcza jeśli mamy lakiery, który już się znudziły albo nieszczególnie zachwycają- ten top coat może dać im drugie życie.
Dla mnie dużym plusem jest też fakt, że bardzo szybko zasycha.

A Wy co sądzicie o matowych paznokciach? Może macie ten top coat? Jestem ciekawa Waszych opinii :)


I jeszcze jedno!
Jutro dodam zdjęcia lakierów i top coatu- zapomniałam ich zrobić :D

sobota, 10 maja 2014

.:: Kropki, kropki i jeszcze raz kropki! ::.

Zostałam zapytana o lakiery 60 seconds Rimmela. Zanim wypowiem się na ich temat, muszę powiedzieć, że kolory z komentarza są piękne! Może sama się na takie skuszę;) Jeśli chodzi o lakier: W sumie przez dłuższy czas miałam jedynie kolor nr 825 Sky high- był bardzo trwały (używam top- coatu) i wygrywał ze względu na świetny, szeroki pędzelek. Oczywiście o kolorze nie wspomnę ;) Jedynym minusem był fakt, że barwił płytkę ale podobno z takimi odcieniami tak bywa. Zachęcona tymi doświadczeniami kupiłam ich więcej (jeszcze przedwczoraj miałam ich 4, dzisiaj już 5 hihi) i zobaczymy jak to się potoczy.
Wydaje mi się, że opisane w komentarzu problemy mogą wynikać, z tego ile lakier w drogerii leżał, jak był przechowywany, czy był wcześniej otwierany (a widziałam osoby otwierające lakiery w drogerii- ja tego nie popieram) albo po prostu trafiła się wadliwa seria. Poza tym ten sam lakier różnie może trzymać się na paznokciach dwóch osób. Jeśli chodzi o konkretne kolory to wiem, że czasem ciężko kupić dobre jasne kolory- zwłaszcza biały! Ale czy czerwony jest np. najsłabszym barwnikiem... Nie spotkałam się z czymś takim- może dlatego, że rzadko maluję paznokcie na czerwono.

Teraz czas na notkę :)
Jak wiecie w poniedziałek zaszalałam na zakupach, oczywiście kupione lakiery od razu znalazły się na paznokciach. W środę stwierdziłam, że jest trochę nudno, więc domalowałam kropki ;) Dużo kropek. Przy okazji przetestowałam sondę.




Jestem z siebie dumna. Jeszcze nigdy nie robiłam tylu kropek. Myślę, że wyszło zabawnie.
W czwartek jechałam do Krakowa, więc postanowiłam skrócić paznokcie- już dawno o tym myślałam. Po skróceniu wyglądały tak:

W Krakowie przypadkiem trafiłam na Rossmanna i kupiłam lakier o którym ostatnio wspominałam!
Przy kasie pani kasjerka zachwyciła się kropkami. Jejku jak mi było miło! 
Jestem podwójnie zadowolona- po latach odwiedziłam Stolicę Małopolski i zakochałam się w niej na nowo. Kocham Kraków. Za wiele rzeczy- ciężko mi teraz opisać wszystko, dlatego na tym zakończę.

Miłego weekendu!



środa, 7 maja 2014

.:: Owocny poniedziałek ::.

Zacznę od tego, że niestety z nieznanych mi powodów nie mogę odpowiadać na komentarze. Bardzo za wszystkie dziękuję i odpowiem na nie tutaj.
Dziękuję za miłe słowa dotyczące zdobienia ;) Zapomniałam w notce wspomnieć, że byłam zaskoczona efektem pod względem gładkości. Po zrobieniu ombre paznokcie nie miały gładziutkiej i równiutkiej powierzchni, co innego przy saran rap. Zapewne to przez różne techniki nakładania lakieru.
Jeśli chodzi o "odżywkę" Eveline 8w1 to strasznie się jej boję pomimo, że nie mam porowatej płytki paznokcia i znam osoby, które z powodzeniem jej używały (jako bazę pod lakier też). Zdecydowanie bardziej skłaniałam się ku Regenerum do paznokci (w przeciwieństwie do produktu Eveline, Regenerum to odżywka) jednak formuła i sposób aplikacji nieco mnie zniechęcają- nie mam czasu na takie zabawy a poza tym z moimi paznokciami nie jest tak źle, żebym musiała tego używać ;)
A! I widzę, że granatowy rządzi! xD

Teraz czas na temat główny:

Pewnie każda z Was tak ma, że w poniedziałek upływa na gonitwie. U mnie niemal każdy poniedziałek tak wygląda i czasami zastanawiam się czy rzeczywiście zawsze mam wyjątkowo dużo do zrobienia czy po prostu to tylko takie wrażenie po (często) spokojnym weekendzie. Jakby nie było ten poniedziałek był dla nie wyjątkowo miły i owocny.
Rano dostałam maila, że w Rossmannie ogłoszono 49% rabatu na kosmetyki do makijażu ust i pielęgnacji paznokci. Oczywiście do mnie zdecydowanie bardziej przemawia rabat dotyczący paznokci ;)
Będąc na miejscu zastanawiałam się jakie kolory mnie interesują oraz jakie produkty i tak oto wybrałam:

Od lewej: Miss Sporty odcień nr 544; Rimmel 60 seconds odcienie: 850 aye,aye, sailor; 260 funtime fuschia i 703 white hot love; Eveline minimax odcień nr 605 i na końcu Miss Sporty nail expert base&top coat.
Nie było łatwo, długo miotałam się po drogerii (byłam w dwóch, druga sprawiła mi trudność bo była lepiej wyposażona).
Teraz troszkę żałuję, że nie kupiłam więcej, czaiłam się jeszcze na inne odcienie Rimmela. Zainteresowały mnie zwłaszcza te z kolekcji by Rita Ora. Kolory dostępne  Polsce: >>Klik<<
Jak widać skusiłam się na biel a byłam o krok od kupienia odcienia 853 pillow talk (teraz żałuję, że nie kupiłam a był ostatni) i 403 oragasm (również został jeden).
Ponadto długo siedziałam przy Sally Hansen- te lakiery intrygują mnie już  od dawna ale nie kupowałam przez wzgląd na cenę. Miałam nadzieję, że kupię teraz ale jakie było moje rozczarowanie gdy zobaczyłam odcienie jakie zostały i przede wszystkim w jakim były stanie! Makabra! Większość lakierów wyglądała jakby leżała tam wieczność a te które wyglądały na świeże były w odcieniach które m nie nie interesują. Chyba Sally Hansen nie są mi pisane ;)
Wracając do tego co kupiłam, kolorki na paznokciach prezentują się tak:

Zdjęcie robione dzisiaj, czyli trochę czasu na paznokciach już są. Wyjątkowo nie kładłam top coatu ;)
Dzisiaj rano je ozdobiłam ale o tym następnym razem- prawdopodobnie w sobotę; tymczasem życzę miłego dnia i życzcie mi szczęścia- jutro jadę do Krakowa i może będę miała okazję wstąpić do Rossmana i nabyć ten piękny błękit ;)

sobota, 5 kwietnia 2014

.:: Pierwszy (pechowy) raz- ODWRÓCONY FRENCH ::.

Dzisiaj zaprezentuję mojego pierwszego odwróconego frencha (kurcze mam problem jak zapisywać takie słowa. Ktoś mnie oświeci?). W poprzedniej notce wspominałam, że miałam tego dnia pecha jeśli chodzi o malowanie paznokci. W dwóch słowach: Czarna seria. Miałam pomalować paznokcie na miętowy i ozdobić innym kolorem- odmówił posłuszeństwa. Dobra, zmyłam go i zabrałam się za musztardowy- to samo. Później złoty a na końcu srebrny. W ogóle nie chciał stwardnieć a miałam w głowie pomysł właśnie na odwrócony french. Załamana miałam rzucić to wszystko i pójść spać ale pomyślałam, że nie dam się. Skoro postanowiłam, że będzie odwrócony to będzie. I zrobiłam z tego co miałam. Chciałam przetestować pożyczony kolor z Oriflame. Efekt:


Frencha zrobiłam tylko na serdecznym palcu z powodu późnej godziny, gdybym zrobiła go na wszystkich paznokciach efekt byłby znacznie fajniejszy (nie wspominając już o zastąpieniu niebieskiego koloru srebrnym brokatowym).
Niestety i w tym przypadku pech mnie nie opuszczał. Wszystko ładnie, bez skazy ale przy nakładaniu top coat oczywiście musiał zrobić się pęcherzyk z powietrza :/ I to taki duży i w takim miejscu! Na linii kolorów. Stwierdziłam, że idę spać a drugą dłoń zrobię następnego dnia.
Po chwili zastanowienia stwierdzam, że i tak miałam szczęście- udało mi się cokolwiek z paznokciami zrobić :D 

Jak Wam się podoba efekt? Ktoś robił już odwróconego frencha?
I czy też miewacie takie złe dni, kiedy nic nie chce iść po Waszej myśli? Kiedy najprostsze rzeczy sprawiają wiele trudności?
Zapraszam do komentowania :)